These Prom Dresses Too Racy? - MomLogic →
Kurnia! Ze tez ja juz po balu maturalnym jestem. Wrrr…
Czlowiek, ktory gapil sie na kozy
Ku chwale Erde - spodoba Ci sie.
To spodoba Ci sie najpierw - o to - poznajesz?
A to spodoba Ci sie polem - o to
Ktoś okradł postać z gry, trwa śledztwo - Onet.pl →
No comments. Ciekawe tylko, jak to ugryza chlopaki z policji.
"Ludziom wydaje się, że wiedzą jak powinno wyglądać twoje życie, nikt jednak nie wie jak powinien przeżyć własne"
Z dedykacja dla Kochanej Mamusi mojej Lepszej Polowy od P. Coelho
Frajer pompka
Przytargalem z roboty gigantyczny tablet, podpialem do Maca i go sobie testuje. A przy okazji przerabiam zdjecia z Chorwacji sprzed dwoch lat. Bo nic innego mi do glowy nie przychodzi.
Jak juz sobie poradze ze zdjeciami i z tabletem, to czeka na mnie “Ghost Writer”. I kilka innych filmow, ktore, niczym pajak fajna muche, zebralem sobie z sieci.
Psss… Tylko sie nie chwalcie, bo mi ABW, KGB i RGB do drzwi zapuka…
A tytul posta… jest bez sensu. Ale mi sie spodobal.
Miasto Ruin →
Hollywood. Takie moje osobiste wrazenie - rozmach, promocja i te pe.
Norma
Pogoda wróciła do normy, temperatura i wilgotność powietrza tez, nawet polityka uległa normalizacji, według krajowych norm, i znów wiadomo, gdzie kto stoi, a gdzie stało ZOMO. I wiadomo, kto kogo zabił, bo to zbrodnia mimo, ze nie do końca. Sam Prezes pląta się w zeznaniach, wiec chyba do końca nie jest pewny. Rozstrzygnie to komisja od udowodnienia tego, ze jednak to zbrodnia.
Ale ja nie o tym. Zagalopowalem się w tym zbrodniczym przejściu od pogody do Prezesa i równie zbrodniczym czepianiu się prezesowych słów i czynów. Bo kto tak czyni, to wiadomo kim jest i gdzie stoi. To akurat Prezes wie dobrze i dzieli się ta wiedza z elektoratem za pomocą telewizora.
Ale ja nie o tym.
Pogoda się unormowala i ustabilizowała na poziomie przyjaznym życiu i rozwojowi gatunku ludzkiego zamieszkujacego północna hemisfere. Stabilizacja pogody i obniżka temperatur sprzyja załatwianiu ostatnich formalności przed finalizacja realizacji jednego z moich postanowień noworocznych. Sprzyja tez realizacji drugiego życzenia, bo zimniej się zrobiło i piwa organizm dorosłego chłopa tyle nie potrzebuje, wiec bebech nie rośnie, a maleje, co drugim życzeniem noworocznym własnie było.
Zagmatwalem, co? A kto mówił, ze pisze prosto i zrozumiałe? No kto?
Mówiąc przyswajalniej - w przyszłym tygodniu musimy dopiąć z Lepsza Połowa kilka spraw w temacie noworoczno-zyczeniowym. A nic tak nie ułatwia dopinanie spraw, jak normalna temperatura, a nie jakieś ekstremalne plus prawie czterdzieści w cieniu. Stad o pogodzie i jej znormalizowaniu było.
A o Prezesie było, bo tak jakoś od pogody do Prezesa się przeskoczylo płynnie. Odruchowo. Bez większego zmuszania się. Normalnie tak.
Oj! Nadal gmatwam. A co tam! Niedziela jest. Siedzę w miłej kawiarence, popijam kawę na mleku (to się jakoś nawet specjalnie nazywa, co nie zmienia faktu, ze to ordynarna kawa na mleku) i przegladam kolorowe magazyny, bo czarno-białych w kawiarence nie maja. I tak sobie relaksuje się. I bazgrole na blogu. Normalnie tak.
No to siorb!
Deszczu
Deszczu sie nie obrazil i przyszedl. I dobrze, bo piecowej temperatury mialem lekko juz dosc. Po pierwszym nadejsciu deszczu, krotkiego, acz solidnego, zrobilo sie parno i duszno, jak w Sajgonie. Po drugim zrobilo sie normalnie. Po trzecim zrobilo sie swobodnie. Kolejne fale sa w drodze.
Tymczasem racze sie czteropakiem korzystajac z okazji, ze chata jest wolna.
W przerwach miedzy raczeniem sie skanuje sredni format z zeszlego weekendu. Zadne rewelacje. Po prostu wzialem i przedmuchalem Hasselblada, bo sie zakurzyl nieco. Zaraz bede skany rozpapraszal, a potem bawil sie w normalizowanie kolorow, cieni, jasnosci i tym podobnych zawilosci.
A na koniec czeka na mnie smakolyk podsuniety przez Erde - “Mr. Nobody”. Smakolyk, powiadam Wam.
Zaru won!
Przepraszamy deszcz za nasze karygodne zachowanie w maju i prosimy: wróć!
No, może tylko nie od razu w formie powodzi. Wystarczy mzawka.
Pogodzenie i idiotenkamera
Pogodzilem sie juz z mysla, ze wczoraj poszlo sie… i tak dalej… sporo mojej tworczosci w temacie Polackiego. Nie bede wracal. Przeszedlem do porzadku dziennego. Polacki jest zaniedbany i wisi mi to. Chwilowo.
Wciagnalem zdjecia z weekendu, ktore robilem cyfrowa idiotenkamera. Wymagaly podrasowania w Silver Effects i teraz wygladaja, jak normalne. Czyli, ze z blony.
Jutro mam wizytacje zakonnicza. Zakonnicy maja to do siebie, ze pomagaja murzynkom. Pomagaja na miejscu. W sensie, ze tam, gdzie murzynki zyja. I to mnie rajcuje, bo braciszkowie zaprosili mnie do ich zadupia galaktyki. I nie powiem, ze nie pojade. Juz uskladalem na bilet.
Misyjny sie zrobilem.
Ale, czy z tego co wyjdzie, cholera raczy wiedziec.
